Stal Mielec pokonała Wartę Poznań 2:1 w meczu I ligi rozegranym w Mielcu 11 października 2026. Gospodarze objęli prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie dzięki dwóm trafieniom Marcina Cebuli i utrzymali przewagę pomimo bramki kontaktowej rywali po przerwie. Spotkanie przyniosło pierwsze ligowe zwycięstwo Stali od prawie dwóch miesięcy.
Jak przebiegał mecz?
Stal zaczęła spotkanie mocno i szybko stworzyła przewagę ataku. Po wybiciu piłki przez obronę Warty Marcin Cebula wykorzystał okazję sprzed pola karnego i otworzył wynik. Kilka minut później błąd w rozegraniu gości wykorzystał Simeon Oure — podał do Cebuli, który podwyższył rezultat na 2:0. W pierwszej połowie zawodnicy z Mielca mieli jeszcze kilka sytuacji, a bramkarz Warty Leo Przybylak kilka razy interweniował skutecznie.
W drugiej połowie tempo gry spadło. W 59. minucie Patyk Kusztal trafił w słupek bramki Macieja Gostomskiego, a Warta zaczęła szukać kontaktu z rywalem. W 71. minucie po wrzucie z autu piłkę do siatki wcisnął Jakub Apolinarski, co dało gościom bramkę kontaktową. Gospodarze mogli ustalić wynik później, lecz sędziowie po analizie VAR anulowali trafienie Macieja Domańskiego ze względu na pozycję spaloną.
Jakie były składy i zmiany?
Stal Mielec wystąpiła w następującym ustawieniu: Maciej Gostomski w bramce; obrona Tupaj, Israel Puerto, Bartosz Kwiecień, Matynia; pomoc Cybulski (zm. 75. Kruszelnicki), Piotr Wlazło (zm. 81. Kościelny), Fryderyk Gerbowski, Marcin Cebula (zm. 75. Maciej Domański), Simeon Oure (zm. 62. Michel Wyparło); w ataku Emil Ziobroń (zm. 62. Gmur). Trenerem gospodarzy był Damian Skiba.
Warta Poznań zagrała w składzie: Leo Przybylak w bramce; Lelito (46. Lepczyński), Azatsky, Avdeev w obronie; Aploniarski, Łysiak, Rejczyk (57. Steblecki), Stefaniak; Wołczek (46. Kusztal), Szymanek (70. Wybieralski), Stanek (57. Smoczyński). Trenerem gości był Maciej Tokarczyk. Sędziował Piotr Pazdecki z Koszalina.
Co wynika z wyniku?
Wygrana daje Stali potrzebne trzy punkty i przerwanie negatywnej passy w lidze. Dla Warty porażka oznacza utratę punktów mimo prób odrobienia strat po przerwie i kilku groźnych sytuacji, w tym uderzenia w słupek. Anulowany gol Domańskiego ustaliłby wynik inaczej, lecz arbitraż VAR dopatrzył się spalonego.
Sędziował: Piotr Pazdecki.