Idź do ...

Podkarpacki Sport

Wiadomości sportowe regionu.

REKLAMA: PodkarpackiSport.pl

Oliwia Sybicka: Do zobaczenia na Wimbledonie


Ma 8 lat, blisko 130 rozegranych turniejów i ponad 600 meczów. Oliwia Sybicka, utalentowana tenisistka z Kolbuszowej oraz jej mama Agnieszka opowiedziały nam o kulisach narodzin gwiazdy.

Dwa tygodnie temu w Puszczykowie /k.Poznania odbył się finałowy turniej tegorocznego cyklu „Tenis 10 Cup o Puchar Agnieszki Radwańskiej”. W kategorii czerwonej (rocznik 2009), zarówno w tym turnieju jak i w całym cyklu, zwyciężyła faworytka – Oliwia Sybicka. Młoda tenisistka wygrała dziesięć z dwunastu turniejów (raz była druga, a w jednym nie wzięła udziału). W całym sezonie rozegrała 121 pojedynków w tej kategorii i tylko dwukrotnie schodziła z kortu pokonana. Jakby tego było mało, młoda kolbuszowianka rywalizowała również w kategorii pomarańczowej (rocznik 2008), czyli z przeciwniczkami o rok starszymi od siebie i ukończyła cykl na drugim miejscu.

 

Początki

 

Oliwia była chorowitym dzieckiem i opuszczała bardzo dużo zajęć przedszkolnych. Chcieliśmy więc z mężem, żeby miała częstszy kontakt z rówieśnikami  – zaczyna opowieść pani Agnieszka Wilk-Sybicka. – Wymyśliliśmy balet, bo tam jest dużo koronek, spódniczek, dzieci tańczą, bawią się. Oboje z mężem jesteśmy nauczycielami w-f i na co dzień mamy do czynienia z dziećmi. Obserwując Oliwię  i widząc rozwój jej sprawności fizycznej, zdecydowaliśmy się po pół roku zamienić balet na zajęcia z tenisa.

Tak swoje początki wspomina sama zainteresowana: – Moja przygoda z tenisem zaczęła się ,gdy miałam dwa lata. Dzięki mamie. Mama kiedyś też grała w tenisa. Kupiła mi rakietę i zaczęłam odbijać. – przyznaje Oliwia. Potem zaczęłam trenować. Od razu mi się spodobało. Pamiętam mój pierwszy duży turniej. To było w Radomiu. Poszło mi nawet nieźle, jak na pierwszy raz.

Wiosną 2015 roku rozpoczęła treningi w akademii tenisowej w Stalowej Woli. Po paru miesiącach zaczęła wyprzedzać inne dzieci i rodzice postanowili porozmawiać o treningu indywidualnym z trenerem Włodzimierzem Pikulskim. – Chcieliśmy, żeby trener się wypowiedział, czy jest w niej „to coś”. Czy jest sens zaangażować się w pełni w profesjonalne podejście do trenowania tenisa. – wspomina mama. – Po pierwszym treningu pan Pikulski powiedział, że wiedział że będzie dobrze, ale nie przypuszczał że aż tak. Od 1 lipca 2015 roku Włodzimierz Pikulski jest jej trenerem. Do dnia dzisiejszego.

 

Turnieje

 

Rywalizacja między tak młodymi tenisistami podzielona jest na kategorie wiekowe. – Ja grałam w tym roku przede wszystkim w kategorii czerwonej. W turniejach startuje około 20 dzieci – chłopcy i dziewczyny razem. Najpierw gramy w grupach, a potem są ćwierćfinały, półfinały i finał – relacjonuje Oliwia. Nie jest to jednak jedyna kategoria w jakiej gra Oliwia. – Już na pierwszym turnieju w Radomiu, córka wybłagała nas by mogła zagrać w starszej grupie pomarańczowej.dodaje pani Agnieszka. Poszło jej dobrze. Teraz, jak jedziemy na turniej, pokonując niejednokrotnie duże odległości, to z nastawieniem udziału w obu kategoriach. Chcemy by Oliwia się jak najwięcej uczyła, tym samym nabierając doświadczenia.

W turniejach startuje średnio dwa razy w miesiącu. – Mój najlepszy turniej zagrałam w Puszczykowie w tym roku. Były tam bardzo dobre zawodniczki i udało mi się wygrać dwa pierwsze miejsca. To było w kategorii pomarańczowej, czyli pokonałam starsze rywalki. – wyznaje Oliwia. I dodaje: – Żeby pokonać przeciwniczkę lub przeciwnika po drugiej stronie siatki staram się zmieniać rytm gry, pogonić go po rogach, tak żeby musiał biegać i wtedy zrobi jakiś błąd . Zapytana czy nie jest znudzona tenisem odpowiada: – Turniejów było już dużo, ale mi się nie nudzą. Czekam na każdy kolejny.

W sierpniu Oliwia po raz pierwszy wystartowała zagranicą. – Na pierwszym turnieju w Opavie Oliwia była wyjątkowo przestraszona.wspomina mama tenisistki. – Nogi jej się trzęsły, ja myślałam, że z zimna, a to było ze strachu. Obcy kraj, zaczęli liczyć wynik po czesku, losowanie po czesku, nic na początku nie rozumiała. – wspomina mama.

Młoda tenisistka trafiła do grupy z liderem i liderką tamtejszego cyklu 9-latków. Przegrała z obojgiem pierwsze mecze i trafiła do turnieju pocieszenia, który wygrała. – Wróciliśmy tam miesiąc później i ponownie trafiła na tego samego chłopca i tym razem z nim wygrała 4-0. – dumnie wspomina mama Oliwii, a córka dodaje: – W Czechach dzieci w moim wieku grają już na całym korcie. Nie wiedziałam o tym jak jechałyśmy na turniej i na miejscu okazało się, że pierwszy raz w życiu zagram na całym korcie i od razu w kategorii zielonej. Pierwsze dwa mecze przegrałam, ale kolejne już były zwycięskie. Dwa dni po tym turnieju Oliwia wystartowała w kolejnym turnieju w czeskiej miejscowości Valasske Mezirici. Tam zajęła już pierwsze miejsce wśród 20 dziewczynek.

 

Logistyka – czyli  jak się chce, to można wszystko

 

Największym problemem są wyjazdy turniejowe. Na początku był to głównie Śląsk – Katowice, Bytom, Zabrze, ale potem przyszedł czas na Warszawę, Kraków i Poznań – największy ośrodek w kraju. Tam przyjeżdżają dzieci z całej Polski. Powroty są w niedzielę późnym wieczorem, a w poniedziałek trzeba iść do szkoły i do pracy. Dlatego poniedziałek przeznaczony jest na odpoczynek i regenerację.

Terminy turniejów wyszukujemy na bieżąco. – mówi pani Agnieszka. – Czasami planujemy z wyprzedzeniem na miesiąc, półtora do przodu, ale wiadomo jak to jest z dziećmi i ze zdrowiem – nie wszystko da się przewidzieć. Treningi są popołudniu, więc zdążamy spokojnie po pracy – na razie tylko dwa razy w tygodniu. Z nauką nie ma problemu, bo bardzo dobrze się uczy i nie ma żadnych zaległości. Wszystko robi na bieżąco. Ma dodatkowe zajęcia z języków oraz szachów, a mimo to ze wszystkim nadąża.

Podczas wyjazdów obowiązuje pełna higiena sportowca. – Oliwia wie, o której ma się położyć spać, jak odreagować ten poprzedni dzień turniejowy, są przemyślenia, są rozmowy. – opisuje mama. – Wszystko jest tak poukładane, że nas to nie męczy. Trzeba tylko dopilnować siebie. Nie można pójść spać po 22, bo jednak organizm musi się zregenerować. Dziecko spędza cały dzień na korcie, mimo że jest kilka meczy to jest to oczekiwanie, trzeba coś zjeść, trzeba zmienić strój, zregenerować siły. Dla nas to już jest normalne.

Jest to olbrzymie wyzwanie, ale to też wciąga. To jest na pograniczu poświęcania się i przyjemności. – wyznaje pani Agnieszka. –  To nie jest tak, że jedziemy tam bo musimy. Wiemy, że Oliwia musi się rozwijać, więc w związku z tym, że ma niewiele treningów, realizujemy to metodą startową. Ona uwielbia rywalizować. Były takie momenty, że po dłuższej przerwie (dwa tygodnie) Oliwia prosiła nas, żeby pojechać na kolejne zawody, ponieważ brakowało jej współzawodnictwa. Wszystko jest dostosowane do jej wysiłku.

 

Poza kortem

 

Na stronie internetowej Oliwii (sybicka.podkarpackisport.pl) można znaleźć jej zdjęcia m. in. z Wojciechem Fibakiem, Agnieszką Radwańską, Magdą Linette, Jerzym Janowiczem, Alize Cornet czy Francescą Sciavone. – Czasami na nasze turnieje przychodzą znane osoby. – mówi Oliwia. – Na przykład w Katowicach przy turnieju WTA na wręczenie nagród przyszły Alize Cornet i Agnieszka Radwańska. Kiedyś na inny turniej przyszedł Pan Wojciech Fibak i potem powiedział, że bardzo mu się podobała moja gra i że będzie trzymał kciuki.

Podczas tych dwóch lat grania zawiązały się prawdziwe przyjaźnie. – Oni naprawdę się lubią. – podkreśla mama Oliwii. – Wiadomo, chłopcy często obrażają się, że przegrali z Oliwią, że nie mogli jej pokonać. Ona zawsze ich pociesza przy siatce i chwilę po meczu już im przechodzi. Oliwia tak się polubiła z tymi dziećmi, że one siadają, oglądają jej mecze, dopingują ją. Nie wiem czy nie ma więcej koleżanek i kolegów podczas turniejów, niż w szkole. Żegnając się po ostatnim turnieju ze starszymi koleżankami powiedziały do siebie: „Do zobaczenia na Wimbledonie”.

W wolnych chwilach utalentowana zawodniczka bawi się z rówieśnikami lub… czyta o tenisie. – Teraz czytam książkę o Agnieszce Radwańskiej. Jak skończę to w kolejce czeka już „Serena Wiliams” i „Rodger Federer”. Ta druga to prezent od Mikołaja. – W tym roku odwiedził mnie  prawdziwy duży Święty Mikołaj z Elfem o zielonych włosach. – wyznaje podekscytowana kolbuszowianka. – Przyniósł mi klocki Lego, książkę o Rodgerze Federerze i inne fajne zabawki.

Tenis stał się dla Oliwii niemal całym życiem. – Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie wzorowa współpraca pomiędzy Oliwią i trenerem Włodzimierzem Pikulskim, wybitnym i doświadczonym szkoleniowcem w zakresie tenisa w Polsce. W tym miejscu pragniemy podziękować Trenerowi za dotychczasową pracę. – przyznaje pani Agnieszka. – Dziękujemy też kilka lat starszej sparingpartnerce Wiktorii Bryniak, towarzyszącej Oliwii na treningach. Dziękujemy również całemu Zarządowi Klubu MKT Stalowa Wola za wsparcie i promocję Oliwii.

Idolem tenisowym Oliwii jest oczywiście Agnieszka Radwańska. A zapytana o swoje sportowe marzenia odpowiada z przekonaniem w głosie: – Moje tenisowe marzenie to jest wygrać wszystkie turnieje wielkoszlemowe.

Więcej informacji z kategorii "Okiem sportowca"